Zwęglone szczątki biblioteki w Herkulanum wyglądają jak grudki węgla drzewnego znalezione na dnie ogrodowego paleniska. Przez stulecia zwoje te były największą historyczną zagadką. Wiedzieliśmy, że zawierają zaginione myśli epikurejskich filozofów, jednak dotknięcie ich powodowało, że zamieniały się w pył. Przetrwały erupcję Wezuwiusza w 79 roku n.e., ponieważ zostały błyskawicznie upieczone przez gazy wulkaniczne, co zmieniło papirus w czysty węgiel. Ta konserwacja to miecz obosieczny. Aby odczytać atrament, zazwyczaj potrzebujemy promieni rentgenowskich, by przejrzeć przez materiał. Ponieważ jednak atrament również bazuje na węglu, aparat rentgenowski widzi węgiel na węglu. To tak, jakby próbować czytać czarny marker na czarnym papierze konstrukcyjnym w ciemnym pokoju.
Nowe badanie opublikowane w PLoS ONE ujawnia przełom, który zmienia tę dynamikę. Zróżnicowany zespół naukowców, kierowany przez emerytowanego wynalazcę i angażujący uczniów szkół średnich, opracował metodę identyfikacji zwojów zawierających atrament metaliczny. Odkrycie to stanowi mapę drogową dla Vesuvius Challenge – globalnego konkursu na odczytanie zwojów przy użyciu sztucznej inteligencji. Wykorzystując sprzęt znajdujący się w przemysłowych laboratoriach inspekcyjnych, zespół znalazł sposób na nadanie priorytetu najbardziej czytelnym dokumentom, przybliżając nas do odzyskania zaginionej biblioteki starożytnego świata.
Starożytni skrybowie zazwyczaj używali atramentu z sadzy, który jest w zasadzie sadzą zmieszaną z wodą i gumą. To właśnie problem „węgla na węglu” wstrzymywał postępy przez dziesięciolecia. Pojawiła się jednak teoria, że niektóre późniejsze zwoje mogły wykorzystywać atrament zawierający ołów. Jeśli ołów jest obecny, litery wydawałyby się jasne w skanie rentgenowskim, podobnie jak kości wydają się jasne na tle tkanek miękkich. Wyzwaniem było udowodnienie obecności ołowiu bez rozwijania delikatnego papirusu.
Douglas Seiler, emerytowany wynalazca, podszedł do problemu z pragmatycznym filtrem. Zgromadził grupę obejmującą chemików, archeologów i fizyków, aby przetestować, jak atrament na bazie ołowiu reaguje na nowoczesne skanowanie. Zespół musiał wiedzieć, czy standardowy ręczny skaner może wykryć te ślady przez warstwy zwęglonego materiału. Aby to zrobić, musieli odtworzyć starożytną katastrofę w warunkach laboratoryjnych.
Zespół zakupił współczesny egipski papirus, który wciąż jest wytwarzany technikami podobnymi do tych z epoki rzymskiej. Pozyskali również tradycyjny atrament z sadzy z Japonii. Aby stworzyć kontrolowany eksperyment, dodali do atramentu określone ilości azotanu ołowiu. Następnie zrekrutowali uczniów szkół średnich do pisania na papirusie za pomocą trzcinowych rylców. Co ciekawe, uczniowie nie pisali tekstów starożytnej filozofii. Zapisali zwoje cytatami z Gwiezdnych Wojen, Biblii i programów telewizyjnych z lat 60. XX wieku.
Gdy pismo wyschło, naukowcy umieścili zwoje w piecu wysokotemperaturowym. Proces ten zwęglił papirus i atrament, naśladując wulkaniczne ciepło Herkulanum. Rezultatem była kolekcja nowoczesnych artefaktów, które pod względem chemicznym i fizycznym były niemal identyczne ze zwojami sprzed 2000 lat. Fundament ten pozwolił im przetestować sprzęt skanujący bez ryzykowania ani jednego bezcennego oryginalnego dokumentu. Patrząc na szerszy obraz, pozwoliło to zespołowi zweryfikować dokładnie, ile ołowiu potrzeba, aby litera stała się widoczna dla maszyny.
„Pod maską” technologia użyta do przejrzenia tych zwęglonych replik jest uderzająco podobna do tej, której inżynierowie używają do inspekcji sprzętu. Zespół wykorzystał mikrotomografię komputerową, nieinwazyjną technikę często stosowaną w obrazowaniu nowotworów i przemysłowej kontroli jakości. Jeden z badaczy, Michael Cyrus Daugherty, zaadaptował program komputerowy pierwotnie zaprojektowany do inspekcji „roladek” wewnątrz baterii litowo-jonowych.
W baterii oprogramowanie szuka defektów w ciasno zwiniętych warstwach metalu i chemikaliów. W tym projekcie oprogramowanie potraktowało zwęglony papirus jak uszkodzoną baterię. Wirtualnie rozwinęło warstwy, spłaszczając skan 3D do obrazu 2D, który może odczytać człowiek. Gdy skany trafiły na atrament na bazie ołowiu, litery pojawiły się z wysokim kontrastem. Potwierdziło to, że jeśli zwój ma nawet niewielką ilość ołowiu, nowoczesne oprogramowanie może wyciągnąć tekst z cyfrowego szumu. AI działa jak niestrudzony stażysta, skanując tysiące wirtualnych warstw, aby znaleźć dokładny moment, w którym litera staje się czytelna.
Jednym z najbardziej praktycznych rezultatów tych badań jest wykorzystanie ręcznych skanerów fluorescencji rentgenowskiej (XRF). Urządzenia te są powszechne na złomowiskach i w laboratoriach badań środowiskowych. Są przenośne i stosunkowo łatwe w użyciu. Zespół udowodnił, że technik może po prostu skierować skaner XRF na zwęglony zwój, aby ustalić, czy zawiera on ołów. To systemowa zmiana w sposobie podejścia do archeologii.
Zamiast wysyłać każdy zwój do masywnego akceleratora cząstek na kosztowne skanowanie, badacze mogą teraz przesiać kolekcję w piwnicy. Mogą w ciągu kilku minut zidentyfikować najbardziej obiecujących kandydatów do głębokiej analizy. To usprawnione podejście oszczędza miliony dolarów i tysiące godzin czasu obliczeniowego. Dla przeciętnego użytkownika oznacza to, że tempo odkryć wkrótce przyspieszy. Nie zgadujemy już, które grudki węgla skanować; podążamy za mapą sygnatur metalicznych.
Ten projekt to coś więcej niż wygrana dla miłośników historii. Reprezentuje on fundamentalną zmianę w sposobie obsługi uszkodzonych danych. Pomyśl o tych zwojach jak o uszkodzonym dysku twardym ze starożytnego świata. Opracowane tutaj techniki – cyfrowe rozwijanie, trenowanie sieci neuronowych i analiza materiałowa – mają zastosowanie w dziedzinach wykraczających daleko poza archeologię.
W codziennym życiu te same algorytmy pomagają lekarzom identyfikować guzy w złożonych skanach lub pomagają producentom znaleźć mikroskopijne pęknięcia w częściach samolotów. Vesuvius Challenge zdemokratyzowało tę naukę wysokiego poziomu, udostępniając dane publicznie. Pozwala to niezależnym badaczom i hobbystom przyczynić się do procesu rozszyfrowywania. Projekt dowodzi, że gdy połączymy sprzęt przemysłowy z inteligencją tłumu, możemy rozwiązać problemy, które wcześniej uważano za niemożliwe.
Patrząc w przyszłość, sukces zespołu Seilera sugeruje, że nasze rozumienie historii jest zmienne i podlega nagłym aktualizacjom. Często zakładamy, że przeszłość to ustalony zbiór faktów znalezionych w podręcznikach. W rzeczywistości tysiące dokumentów spoczywają obecnie w piwnicach muzeów, czekając na odpowiedni czujnik, który zmusi je do mówienia. Sedno sprawy polega na tym, że bariera między nami a starożytnym światem nie jest już fizyczną kruchością. Jest to teraz kwestia stosunku sygnału do szumu i mocy obliczeniowej.
Warto obserwować, jak te zmiany wpływają na nasze cyfrowe nawyki. To samo uczenie maszynowe, które rozpoznaje grecką literę na zwęglonym papirusie, to technologia, która organizuje bibliotekę zdjęć lub przewiduje kolejny zakup. Widok jej zastosowania w rozwiązaniu zagadki sprzed 2000 lat przypomina nam, że narzędzia te są odporne i zdolne do radzenia sobie z ekstremalną złożonością. Jesteśmy świadkami narodzin cyfrowego laboratorium kryminalistycznego dla całości ludzkiej historii. Ten postęp zachęca nas do docenienia niewidzialnej mechaniki przemysłowej, która zamienia surowe dane w znaczące historie.
Źródła: NIST, PLoS ONE, University of Kentucky, Vesuvius Challenge Project Reports.



Nasze kompleksowe, szyfrowane rozwiązanie do poczty e-mail i przechowywania danych w chmurze zapewnia najpotężniejsze środki bezpiecznej wymiany danych, zapewniając bezpieczeństwo i prywatność danych.
/ Utwórz bezpłatne konto