Pod koniec XIX wieku firmy kolejowe posiadały tory, wagony i stacje. Jeśli rolnik chciał przetransportować zboże do miasta, płacił cenę narzuconą przez kolej, albo zboże gniło na polu. Ten monopol nad fizyczną drogą do rynku ostatecznie zmusił rząd do interwencji i uznania kolei za przewoźników publicznych. Dziś cyfrowymi torami są mobilne systemy operacyjne w Twojej kieszeni, a walka o to, kto kontroluje punkt poboru opłat, wkroczyła w nową fazę.
Apple przedłożyło sądowi federalnemu propozycję pobierania opłaty w wysokości od 5 do 15 procent za zakupy dokonywane poza systemem płatności App Store. Ten krok to najnowszy etap sagi prawnej z Epic Games, która rozpoczęła się w 2020 roku. Choć liczby te są niższe niż standardowa 30-procentowa prowizja, propozycja sugeruje, że firma nadal postrzega każdą transakcję na iPhonie jako swój biznes, nawet jeśli transakcja odbywa się na stronie internetowej osoby trzeciej. To znaczący moment dla gospodarki cyfrowej. Pokazuje on, jak mocno giganci technologiczni będą walczyć o utrzymanie kontroli nad przepływem pieniędzy w swoich ekosystemach.
Aby zrozumieć, co to oznacza dla Twoich miesięcznych subskrypcji, musisz przyjrzeć się konkretnym progom, które wyznaczyło Apple. Przez lata standardowym podatkiem było ryczałtowe 30 procent dla dużych deweloperów. Zgodnie z nową propozycją, jeśli deweloper skieruje Cię na własną stronę internetową w celu opłacenia subskrypcji lub zakupu cyfrowego przedmiotu, Apple nadal chce otrzymać swoją część.
Struktura prowizji jest podzielona na poziomy w zależności od wielkości i typu dewelopera. Duże aplikacje, które obecnie płacą 30 procent za zakupy wewnątrz aplikacji, płaciłyby 15 procent za transakcje zewnętrzne. Aplikacje w określonych kategoriach, takich jak News Partner Program lub odnowienia subskrypcji, które już korzystają z niższej stawki, płaciłyby 10 procent. Program dla małych firm (Small Business Program), obejmujący większość deweloperów na platformie, objęty byłby najniższą stawką wynoszącą 5 procent.
Praktycznie rzecz biorąc, jest to podatek od progu, a nie od pokoju. Apple argumentuje, że zapewnia platformę, bezpieczeństwo i bazę klientów, które umożliwiają sprzedaż. Nawet jeśli użyjesz karty kredytowej na prywatnej stronie dewelopera, Apple twierdzi, że odkrycie tej aplikacji nastąpiło na ich sprzęcie i za pośrednictwem ich narzędzi programistycznych. Taka logika traktuje App Store jako usługę, za którą deweloperzy muszą płacić bezterminowo, niezależnie od tego, gdzie nastąpi ostateczne kliknięcie.
Jednym z najbardziej spornych punktów w tej walce prawnej nie są same pieniądze, ale doświadczenie użytkownika. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers nakazała wcześniej Apple zaprzestania uniemożliwiania deweloperom linkowania do zewnętrznych systemów płatności. Apple dostosowało się, zezwalając na linki, ale dodało kilka kroków do całego procesu. Kiedy klikasz w link, aby zapłacić poza App Store, często widzisz ekran ostrzegawczy. Informuje on, że Apple nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo transakcji.
W świecie analiz technologicznych zjawisko to znane jest jako „tarcie” (friction). Każde dodatkowe kliknięcie lub ekran ostrzegawczy zmniejsza liczbę osób, które finalizują zakup. Dla przeciętnego użytkownika ekrany te działają odstraszająco. Sprawiają, że proces wydaje się ryzykowny lub niewygodny. Epic Games twierdzi, że te przeszkody są sposobem na utrzymanie kontroli przez Apple bez technicznego łamania litery prawa. Obecna bitwa sądowa to w zasadzie spór o to, jak duże tarcie jest dopuszczalne, zanim stanie się nieuczciwą barierą dla konkurencji.
Podczas gdy Apple walczy o procenty, Google zmaga się z bardziej fundamentalną zmianą w swoim modelu biznesowym. Sąd nakazał niedawno Google ułatwienie użytkownikom instalowania sklepów z aplikacjami firm trzecich na urządzeniach z Androidem. Google już na to pozwala, ale proces ten historycznie wiązał się z kilkoma ostrzeżeniami systemowymi, które zniechęcały użytkowników.
Google otworzyło swój Play Store na zewnętrzne rozliczenia na początku tego lata i obniżyło prowizję do 10 procent. Jednak sąd nakazał teraz firmie usunięcie tego, co nazwał „antykonkurencyjnym tarciem”. Oznacza to, że Android może wkrótce bardziej przypominać tradycyjny komputer, na którym można pobierać oprogramowanie z dowolnego źródła bez producenta działającego w charakterze przewrażliwionego przyzwoitki.
Co ciekawe, Google i Apple obrały różne drogi, aby dotrzeć do podobnego celu. Google skłania się ku bardziej otwartemu systemowi, starając się jednocześnie utrzymać swój główny sklep jako najwygodniejszą opcję. Apple trzyma się swojego zamkniętego systemu, ale oferuje zniżkę, aby udobruchać regulatorów. Dla konsumenta tworzy to zróżnicowane doświadczenie w zależności od tego, jaki telefon ma w kieszeni. Na Androidzie możesz zobaczyć zupełnie inne sklepy rywalizujące o Twoją uwagę. Na iOS prawdopodobnie zobaczysz więcej linków do stron internetowych, o ile będziesz gotów przeklikać się przez ostrzeżenia.
Za żargonem dotyczącym prowizji i zasad „anti-steering” kryje się prosta rzeczywistość dotycząca kosztów oprogramowania. Często myślimy o aplikacjach jako o produktach niematerialnych, których dystrybucja po napisaniu nic nie kosztuje. W rzeczywistości infrastruktura wymagana do hostowania, aktualizowania i zabezpieczania milionów aplikacji jest niewidocznym kręgosłupem nowoczesnego życia. Apple i Google wydają miliardy dolarów na serwery i inżynierów, którzy utrzymują te sklepy w działaniu.
Od strony rynkowej firmy te argumentują, że 30- lub 15-procentowa prowizja pokrywa koszty tej infrastruktury. Postrzegają siebie jako właścicieli centrum handlowego, którym należy się procent od każdej sprzedaży dokonanej wewnątrz budynku. Deweloperzy natomiast czują się tak, jakby płacili czynsz za budynek, który sami pomogli zbudować. Bez aplikacji iPhone jest tylko błyszczącym przyciskiem do papieru.
Patrząc na szerszy obraz, propozycja 5 do 15 procent jest przyznaniem, że stary 30-procentowy standard nie jest już możliwy do utrzymania w świecie, w którym czuwają regulatorzy. Jest to jednak również sygnał, że Apple nie zamierza pozwolić, by App Store stał się darmowym narzędziem. Przechodzą z roli menedżera sklepu do roli poborcy podatkowego.
Dla małego dewelopera opłata w wysokości 5 procent brzmi jak wygrana w porównaniu z 15 lub 30 procentami. Ale matematyka nie jest tak prosta. Aby samodzielnie przetworzyć płatność, deweloper musi zapłacić operatorowi kart płatniczych, takiemu jak Stripe lub PayPal, co zazwyczaj kosztuje około 3 procent. Muszą również zająć się obsługą klienta w kwestiach bilingowych, zarządzać zgodnością podatkową w różnych krajach i zbudować system techniczny do obsługi transakcji.
Gdy dodasz 5-procentowy podatek Apple do 3-procentowej opłaty za przetwarzanie płatności i kosztów operacyjnych, oszczędności zaczynają znikać. Dla wielu deweloperów wygoda płynąca z faktu, że Apple zajmuje się wszystkim, jest warta tych kilku dodatkowych punktów procentowych. To jest dokładnie to, na co liczy Apple. Utrzymując opłatę zewnętrzną na wystarczająco wysokim poziomie, czynią alternatywę na tyle nieatrakcyjną, że większość deweloperów pozostanie na miejscu.
Najważniejszą informacją dla przeciętnego użytkownika jest to, że ceny towarów cyfrowych znajdują się w stanie płynnym. Historycznie płaciłeś taką samą cenę za subskrypcję Netflixa lub skórkę do gry, niezależnie od tego, gdzie ją kupiłeś. Teraz możesz zacząć dostrzegać podwójne ceny. Deweloper może pobierać 10 USD wewnątrz aplikacji i 8 USD na swojej stronie internetowej, aby zachęcić Cię do zmiany.
Z punktu widzenia konsumenta wymaga to więcej pracy. Musisz zdecydować, czy zaoszczędzenie dwóch dolarów jest warte dodatkowych kroków związanych z wpisywaniem danych karty kredytowej na nowej stronie i zarządzaniem subskrypcją poza scentralizowanym kontem Apple lub Google. Odchodzimy od ery zakupu jednym kliknięciem w stronę bardziej pofragmentowanego rynku cyfrowego.
Ostatecznie ta bitwa prawna dotyczy definicji własności. Kiedy kupujesz telefon, czy posiadasz prawo do korzystania z niego w dowolny sposób, czy jesteś tylko długoterminowym najemcą w przestrzeni zarządzanej przez korporację? Decyzja sądu o tym, czy 15-procentowa opłata jest sprawiedliwa, nada ton internetowi mobilnemu na następną dekadę.
Praktycznie rzecz biorąc, powinieneś zacząć obserwować swoje cyfrowe nawyki. Jeśli masz wiele subskrypcji, sprawdź stronę internetową dewelopera przed odnowieniem. Istnieje duża szansa, że cena jest tam niższa, ponieważ deweloper próbuje ominąć podatek sklepowy. Możesz odkryć, że niewielka niedogodność w postaci kilku dodatkowych kliknięć skutkuje realnymi oszczędnościami w skali roku. Doceniaj niewidoczną mechanikę przemysłową, która dostarcza oprogramowanie na Twój ekran, ale nie bój się szukać lepszych ofert poza murami ogrodu.
Źródła:



Nasze kompleksowe, szyfrowane rozwiązanie do poczty e-mail i przechowywania danych w chmurze zapewnia najpotężniejsze środki bezpiecznej wymiany danych, zapewniając bezpieczeństwo i prywatność danych.
/ Utwórz bezpłatne konto