Rozrywka

Dlaczego Tom Holland mówiący „mój tata” wyjaśnia naszą obsesję na punkcie kina klasy muzealnej

„Odyseja” Christophera Nolana wywołuje debatę na temat dokładności historycznej i współczesnych dialogów. Analizujemy jego misję zwalczania uprzedzeń kulturowych.
Dlaczego Tom Holland mówiący „mój tata” wyjaśnia naszą obsesję na punkcie kina klasy muzealnej

Zbiorowy grymas, który przetoczył się przez internet, gdy pojawił się pierwszy zwiastun „Odysei” Christophera Nolana, był specyficznym rodzajem bólu kulturowego. Był to dźwięk tysiąca historycznych oczekiwań pękających naraz. Kiedy Tom Holland, grający Telemacha, spojrzał w oczy Antinousowi granemu przez Roberta Pattinsona i powiedział: „mój tata wraca do domu”, reakcja była instynktowna i natychmiastowa. Ta reakcja była emocjonalnym odpowiednikiem widoku kubka kawy pozostawionego na stole w średniowiecznym dramacie fantasy. Z punktu widzenia twórcy, to tarcie było zamierzone. Nolan zamienił językową wierność epoce na natychmiastową rozpoznawalność emocjonalną.

Za kulisami decyzja o użyciu współczesnych dialogów była wyrachowanym posunięciem mającym na celu usunięcie muzealnej szyby, która oddziela współczesną widownię od świata starożytnego. Zostaliśmy uwarunkowani do wiary, że ludzie w epoce brązu mówili w ten sam sposób, co w wiktoriańskich przekładach Homera. Oczekujemy pewnego szekspirowskiego ciężaru samogłosek i formalnego dystansu w strukturach zdań. W konsekwencji usłyszenie nastolatka używającego słowa „tata” wydaje się naruszeniem umowy. Nolan twierdzi, że umowa ta została zbudowana na fundamencie uprzedzeń kulturowych i estetycznych tropów, a nie na rzeczywistości historycznej.

Architektura mitycznego fundamentu

Budowanie świata działa jako architektoniczny fundament każdego epickiego filmu. Jeśli jeden filar wydaje się nie na miejscu, cała struktura immersji może zawalić się w oczach sceptycznego widza. Wielu odbiorców postrzega świat starożytny jako miejsce z białego marmuru, powiewnych szat i nieustannego patosu. Nolan identyfikuje to jako pozostałość po epoce romantyzmu w sztuce. W tym okresie malarze przedstawiali Greków jako posągowe postacie owinięte w prześcieradła. Ten obraz stał się domyślnym ustawieniem dla tego gatunku. Paradoksalnie, faktyczna archeologia okresu mykeńskiego sugeruje świat, który był znacznie bardziej kolorowy i utylitarny.

Kiedy Nolan mówi o odejściu od tych założeń, odnosi się do niewidzialnych filtrów, które nakładamy na historię. Mamy tendencję do wywyższania przeszłości, ponieważ jest stara. Traktujemy bohaterów „Odysei” tak, jakby wiedzieli, że znajdują się w klasycznym poemacie. Tworzy to dystans, który uniemożliwia widowni odczucie powagi sytuacji. Telemach to młody człowiek, którego dom został najechany przez mężczyzn chcących poślubić jego matkę i zabić jego samego. W tym momencie konfrontacji formalny zwrot typu „mój ojciec” mógłby przekazać poczucie szlachetności, ale „mój tata” przekazuje poczucie osobistej straty i zagrożenia, które jest łatwe do zrozumienia.

Bitwa o czerniony brąz i hełmy Batmana

Kontrowersje wokół „Odysei” dotyczą czegoś więcej niż tylko słów. Chodzi o fizyczną teksturę świata. Gdy debiutancki zwiastun ukazał Agamemnona w całkowicie czarnej zbroi, internet porównał ten wygląd do pracy Nolana nad trylogią „Mrocznego Rycerza”. Krytycy wskazywali na brak dowodów historycznych dla takich projektów. Pytali, dlaczego statki wyglądały jak jednostki wikingów i dlaczego hełmy miały nowoczesną, agresywną sylwetkę. Przez ten pryzmat widzów film wydawał się przedkładać estetykę superbohaterską nad realia końca XIII wieku p.n.e.

Nolan bronił tych wyborów, wskazując na luki w zapisach archeologicznych. Nasza wiedza o upadku epoki brązu opiera się na fragmentarycznych dowodach. Ten brak pewności zapewnia kreatywną przestrzeń do spekulacji. Kostiumografka Ellen Mirojnick wykorzystala teorię czernionego brązu, aby odróżnić Agamemnona od zwykłych żołnierzy. Proces ten polegał na dodawaniu złota i srebra do brązu i poddawaniu go działaniu siarki. Rezultatem jest zbroja, która wygląda na drogą i onieśmielającą. Komunikuje status poprzez materiały, które były dostępne w tamtym czasie. Zasadniczo celem było stworzenie świata, który wydawałby się wiarygodny dla ludzi w nim żyjących, a nie świata, który wygląda jak podręcznik do historii.

Wykorzystanie znanych twarzy do osadzenia antycznych bogów

Obsada jest najpotężniejszym narzędziem, jakie posiada reżyser, aby uczynić obcy świat swojskim. Nolan wybrał aktorów takich jak Lupita Nyong’o, Jon Bernthal i Zendaya, ponieważ niosą oni ze sobą specyficzny ciężar kulturowy. Zendaya jako Atena czy Bernthal jako Menelaos wnoszą nowoczesną energię do tych mitologicznych postaci. Kiedy widz widzi twarz, którą rozpoznaje ze współczesnych mediów, tworzy to kotwicę. Sprawia to, że historia wydaje się dziać teraz, a nie tysiące lat temu.

Strategia ta jest podobna do tej, którą Nolan zastosował w „Interstellar”. W tamtym filmie wykorzystał fizykę świata rzeczywistego i naukę spekulatywną, aby podróż przez czarną dziurę wydawała się osadzona w rzeczywistości. Spotkał się ze skargami naukowców, którzy nie zgadzali się z artystyczną swobodą podjętą na rzecz narracji. Teraz stoi w obliczu podobnych zarzutów ze strony historyków i lingwistów. W obu przypadkach cel był taki sam. Chciał wykorzystać najlepsze dostępne spekulacje, aby stworzyć świat, który wydaje się żywy i ekscytujący. Znane twarze obsady pomagają zasypać przepaść między codziennym życiem widzów a dramatem mitycznej epopei o wysoką stawkę.

Paradoks historycznej dokładności w fikcji

Istnieje dziwna ironia w żądaniu historycznej dokładności w opowieści o człowieku, który walczy z Cyklopem i słyszy śpiew Syren. „Odyseja” jest mitem, a mimo to poddajemy jej wizualną i językową prezentację standardom dokumentu. Odzwierciedla to szerszy trend w branży rozrywkowej, w którym fani domagają się wysokiego stopnia realizmu w gatunkach spekulatywnych. Chcemy, aby nasze smoki miały realistyczną rozpiętość skrzydeł, a nasi starożytni Grecy mówili w sposób, który brzmi staro. To pragnienie realizmu jest często po prostu pragnieniem znanych tropów.

Odrzucenie tych tropów przez Nolana jest hazardem opartym na zdolności widowni do adaptacji. Przyznał w rozmowie z „Los Angeles Times”, że takie podejście może zawieść. Wybrał przyziemną narrację, ponieważ wierzy, że ma ona większe znaczenie emocjonalne niż intelektualne. Dla niego pytaniem nigdy nie było to, jakiego słowa użyłaby osoba w 1200 roku p.n.e. Pytaniem było, jakie słowo przekaże właściwe emocje osobie w 2026 roku. To skupienie się na ludzkim doświadczeniu ponad akademickim jest tym, co definiuje jego wersję tej historii.

Przywracanie surowości epoki brązu

W swej istocie „Odyseja” to opowieść o rodzinie próbującej zjednoczyć się w rozbitym świecie. Upadek epoki brązu był okresem porażki społecznej i chaosu. Nie był to czas nieskazitelnych marmurowych świątyń. Był to czas błota, brązu i krwi. Odzierając opowieść z formalnego języka i idealizowanych obrazów, Nolan próbuje przywrócić ją do jej pierwotnych korzeni. Pierwsi słuchacze poematu Homera rozpoznaliby świat, który opisywał. Wydawałby się im on współczesny.

Patrząc z perspektywy całej branży, film ten reprezentuje odejście od dziedzictwa hollywoodzkiego eposu. Przez dziesięciolecia tkwiliśmy w cyklu naśladowania filmów, które powstały przed nami. Tworzymy filmy historyczne, które wyglądają jak inne filmy historyczne. Nolan próbuje przełamać ten cykl, patrząc bezpośrednio na archeologię i surowe emocje tekstu. To, czy widownia zaakceptuje Toma Hollanda mówiącego „tata”, będzie zależeć od tego, czy ludzie będą w stanie porzucić własne uprzedzenia kulturowe.

W kategoriach codziennych powinniśmy obserwować, jak konsumujemy naszą historię. Często wolimy wypolerowaną wersję przeszłości, ponieważ jest wygodna. Pasuje do kategorii, które już stworzyliśmy w naszych umysłach. Kiedy dzieło mediów rzuca wyzwanie tym kategoriom, zmusza nas do ponownego rozważenia tego, co wydaje nam się, że wiemy. „Odyseja” przypomina, że ludzie z przeszłości byli tak samo skomplikowani i nowocześni jak my dzisiaj. Mieli ojców i matki, a nie tylko królów i królowe. Żyli w świecie, który był dla nich tak samo żywy i wiarygodny, jak nasz dla nas.

Ostatecznie sukces wizji Nolana nie będzie mierzony dokładnością zbroi czy wyborem konkretnego rzeczownika. Będzie mierzony zdolnością widowni do ujrzenia siebie w odbiciu starożytnego świata. Jeśli film sprawi, że poczujemy desperację Odyseusza lub nadzieję Telemacha, oznacza to, że język spełnił swoje zadanie. Jesteśmy zaproszeni do wyjścia z muzeum i wejścia w świat takim, jakim go przeżywano. To zaproszenie do postrzegania przeszłości nie jako zbioru artefaktów, ale jako żywej, oddychającej rzeczywistości.

bg
bg
bg

Do zobaczenia po drugiej stronie.

Nasze kompleksowe, szyfrowane rozwiązanie do poczty e-mail i przechowywania danych w chmurze zapewnia najpotężniejsze środki bezpiecznej wymiany danych, zapewniając bezpieczeństwo i prywatność danych.

/ Utwórz bezpłatne konto